fbpx

Jak NIE prowadzić firmy?

 

 

 

 

 

 

 

 

Gościem tego odcinka jest pan Łukasz Martyniec – prawnik, właściciel Kancelarii Sukcesyjnej z Wrocławia, autor bloga wielopokoleniowi.pl

Jak NIE prowadzić firmy? | Odc. 13

Zapewne na pytanie „Jak nie prowadzić firmy?” istnieje niezliczona masa wskazówek. W tym odcinku jednak skupimy się na sprawach własnościowych i odpowiedzialności za długi. Temat intercyzy czy scenariusze „co po rozwodzie?” to nie są sprawy łatwe, ale powinieneś zająć się nimi jak najwcześniej. Zostawione na później mogą wrócić z efektem kuli śnieżnej mrożąc Twój biznes w miejscu. Istnieją bowiem takie sytuacje, w których nawet małżeńskie sprawy majątkowe Twojego wspólnika, to również Twój interes!

W tym odcinku dowiesz się:

  • W jakich przypadkach małżeńskie sprawy majątkowe wspólnika, dotyczą również Ciebie?
  • Co dzieje się z JDG, a co ze spółkami z o.o. po rozwodzie?
  • Jak może zakończyć się prowadzenie firmy zarejestrowanej na ciocie czy innego członka rodziny?

Kamil Nowak: Gdzie kończy się moja odpowiedzialność za długi? Czy żona wspólnika, po rozwodzie, stanie się nowym wspólnikiem naszej spółki? No, i kiedy skorzystać z intercyzy? Jeśli kiedykolwiek, chociaż teoretycznie, zastanawiałeś się nad jednym z tych pytań, to ten odcinek jest właśnie dla ciebie. Dzielenie się majątkiem, spłacanie długów czy tak zwane „firmy na syna”. Właśnie o tym będziemy rozmawiali.

Wspólnicy, rozwody majątki i firmy na innych członków rodziny. Wystarczy iskra i problem gotowy. Ja nazywam się Kamil Nowak, a to podcast Przyspiesz Biznes. Dzisiaj o tym, jak unikać takich problemów, niepotrzebnych problemów w firmach będę rozmawiał z panem Łukaszem Martyńcem. Pan Łukasz jest właścicielem kancelarii prawnej, która zajmuje się przede wszystkim doradztwem sukcesyjnym, ale wraz ze swoimi klientami ustawia również takie sprawy jak sprawy własnościowe czy też odpowiedzialności za długi. Dzień dobry witamy w naszym studiu.

Łukasz Martyniec: Dzień dobry, panie Kamilu, witam wszystkich. Bardzo dziękuję za zaproszenie.

KN: Rozmawialiśmy przed chwilą o sytuacjach, w których tata prowadzi firmę na syna. To się nadal zdarza, ale to chyba nie może skończyć się dobrze?

ŁM: Wie pan może, jak się obaj panowie lubią, i wszystko jest fajnie to jest fajnie. Tylko czasami jest tak, że fajnie jest, że tak powiem do czasu prawda… Ja może troszeczkę sprostuję, bo doradztwo sukcesyjne dotyczy też, no przede wszystkim tego, jak wygląda majątek w rodzinie, w firmie, co do kogo należy, jak to przekazywać. To są wszystko naczynia powiązane więc tutaj też jak najbardziej powinniśmy o tym pomyśleć. Takie praktyki, że prowadzi się firmę na kogoś one mogą wynikać z różnych sytuacji życiowych i tak się działo w latach dziewięćdziesiątych, tak się działo też trochę później. No, teraz coraz rzadziej już mamy do czynienia z tym, że ktoś tak zakłada taką nową firmę, ale możemy spotkać się z takimi sytuacjami jako efekt decyzji sprzed kilku czy kilkunastu lat. Przykładowo w jednej z rodzin, gdzie tata prowadzi dość dużą spółkę postanowiono dać synowi szansę, żeby rozpoczął jakiś biznes. Syn dostał pare złotych. Ten biznes zaczął rozkręcać. Koncertowo, go położył. Okazało się że wylądował w długach które no nie do końca chciał, że tak powiem spłacać. W związku z tym, żeby dać synowi drugą szansę dano mu drugą szansę, ale firmę założono na jego brata. I syn dalej zarządzał firmą, tylko że już nie własną. Natomiast firma była na tego brata. Generalnie mogą to być różne sytuacje. Czasami chodzi o to, że chcemy uciec od generowania skali biznesu, bo nie chcemy wchodzić w PFRON, w pełną księgowość. To przeróżne mogą być argumentacje. Czasami to jest kwestia obejścia zakazu konkurencji. Natomiast wielu rodzinach jest tak, że mamy kilka firm w różnych formach prawnych, gdzie właściciele no, nie zawsze faktycznie te firmy prowadzą. Czyli ktoś założył firmę, w cudzysłowie na kogoś. Ten faktyczny właściciel jest, że tak powiem no, tylko figurantem, w tej firmie. I teraz, dopóty, dopóki ten rzeczywisty właściciel nie będzie ingerował w to, co się w tej firmie dzieje, będzie grzecznie podpisywał dokumenty, na przykład takie jak weksel pod kredytem, bo bo chcemy wziąć kolejny kredyt, czy dotacje, bądź też nie przydarzy się nic nieprzewidzianego dotyczącego tego właściciela – wszystko będzie fajnie. Natomiast problemy zaczynają się wtedy, kiedy ten ktoś, na kogo jest prowadzony biznes umrze. Problemy zaczynają się wtedy, kiedy okaże się że ten biznes był założony nie tyle na niego co do jego majątku wspólnego z jego małżonką czy małżonkiem i dojdzie do rozwodu w tym małżeństwie i do podziału majątku. Więc tutaj tego typu układanki nie są odporne na sytuacje losowe, nie są odporne na zmiany planów życiowych, na zmiany priorytetów.

KN: A co z relacjami żona – mąż? Intercyza małżeńska, przedmałżeńska, to może być, jednak taki dowód na brak zaufania. Czy warto ją wprowadzać w życie?

ŁM: Wie pan, co taki pogląd jak najbardziej pokutuje. Ja się często z tym spotykam, że ktoś postrzega intercyzę w kategorii braku zaufania bądź chęcią przekombinowania czegoś. Natomiast byłem świadkiem niedawno fantastycznej rozmowy. Pojawili się u mnie dwójka młodych ludzi którzy powiedzieli w ten sposób że: „panie Łukaszu, my chcemy mieć właśnie rozdzielność majątkową, i chcemy zrobić tak że no, ja…” – Tam akurat chłopak… Chłopak… Dwudziestoparolatek! Prowadził firmę. Mówi: ja chcę mieć to na siebie, wszystkie ryzyka, wszystkie kredyty i tak dalej. No, to są moje decyzje biznesowe. Ja nie chcę, żeby żona musiała na przykład podpisywać kredyt, ale cały majątek rodzinny będzie budowany na nią. Więc to jest jeszcze kwestia, jak to obsłużyć później także w ramach tej rozdzielczości, sobie te sprawy układamy, przepływy finansowe i tak dalej. Do tego jeszcze wrócimy. Natomiast z ich rozmowy, z ich stanowiska wyszło, że to jest dopiero zaufanie, bo on buduje majątek, który do niego nie należy. On buduje majątek, który jest własnością żony i to on jej ufa. Że gdyby się rozstawali, to w jakiś sposób uczciwy się mimo wszystko potraktują, bo proszę zobaczyć, jeżeli mamy wspólność i wszystko wchodzi do tego wspólnego worka. Oni powiedzieli tak: że to jest dopiero brak zaufania, ponieważ no, trzymamy się w klinczu, jeden bez drugiego nic nie zrobi. Możemy się na przykład szachować później przy podejmowaniu decyzji. Moi koledzy adwokaci, kiedy rozmawiamy na temat rozwodów, mam koleżankę, która wtedy pyta: ale nad czym tu się właściwie rozwodzić? Mówią, że często sprawy majątkowe tak naprawdę służą nam do tego, żeby załatwić kwestię opieki nad dziećmi, załatwić zupełnie poza majątkowe sytuację, ale mieć na tego drugiego jakiegoś przysłowiowego haka. Także tutaj myślę, że, jeśli chodzi o małżeństwo, to przede wszystkim warto zachować – ja to nazywam – taką higienę majątkową. Chodzi o to żeby otwarcie, znając reguły, wiedząc jakie możliwości mamy, rozmawiać o kwestiach majątkowych, żeby pilnować tego, żeby precyzyjnie wiedzieć co, do kogo należy. Nam się wydaje często że mamy do wyboru dwie opcje, czyli wspólność i rozdzielność. Tak naprawdę ustrojów majątkowych małżeńskich jest pięć, więc tutaj dużo więcej opcji, które mogą nam służyć. Mało tego: większość ludzi nie ma tak naprawdę pojęcia jak wygląda wspólność majątkowa, bo proszę zwrócić uwagę: jeżeli jest Dwoje ludzi. Pobierają się. Od momentu ślubu, jeżeli nie mają rozdzielności, nie mają intercyzy, zaczynają budować majątek wspólny. Czyli jest jedna masa majątkowa która należy do nich obojga, ale do tego są dwie masy majątkowe, bo mamy majątki osobiste, też niektórzy mówią odrębne, czyli majątek osobisty męża, majątek osobisty żony, i tam wchodzą wszystkie te składniki majątkowe które oni nabyli przed ślubem. Albo na przykład wchodzą te składniki majątkowe które nabędą po ślubie poprzez dziedziczenie i darowiznę i one nie podlegają podziałowi na wypadek rozwodu. I teraz bardzo często się okazuje że w toku życia, kiedy rozmawiamy z czterdziesto-, pięćdziesięcio-, sześćdziesięciolatkami i zaczynamy cofać się w czasie badając historię powstawania tego majątku, to się okazuje, że w głowach jest zupełnie inny obraz co do kogo należy, niż to wynika z dokumentów. Łącznie z tym, że no często dopiero wtedy jest to podstawa do, do różnego rodzaju rozbieżności zdań. Wracając jeszcze do rozdzielności. Tutaj też warto pamiętać, czym ona tak w praktyce na codzień różni się od wspólności majątkowej. Jeżeli mamy wspólność, to to, co oboje małżonkowie zarobią, buduje ich majątek wspólny, prawda. Czyli mogą też dowolnie dysponować później tymi środkami, które jedno czy drugie zarobiło, nieważne ile, nieważne w jakiej proporcji. To jest wszystko wspólne. Natomiast przy rozdzielności mamy dwa oddzielne majątki. Majątek jego majątek jej i teraz wszystkie te sytuacje, kiedy są przepływy majątkowe czy finansowe pomiędzy tymi majątkami, urząd skarbowy ma prawo postrzegać jako darowiznę. Wiemy, że darowizny pomiędzy osobami bliskimi, takimi jakimi są małżonkowie, są w Polsce zwolnione z podatku od 1 stycznia 2007. Natomiast to zwolnienie jest, tylko wtedy, kiedy zgłosimy darowiznę i wystąpimy o ulgę. Ulga się sama nie przyda. I teraz może być sytuacja taka, że pani prowadzi biznes, zarabia pieniądze. Pan jest właścicielem mieszkania i pan kupuje kolejne mieszkania, które na przykład później są przeznaczone dla dzieci. Ale jeżeli ten pan… bo urząd skarbowy widzi, mamy z jednej strony pit roczny a z drugiej strony podatek od czynności cywilnoprawnych, że ktoś kupił mieszkanie za pięćset tysięcy złotych. Jeżeli to się nie pokryje, to może przyjść kontrola i spytać się: No dobrze, skąd pan miał te pięćset tysięcy. No, od żony dostałem. Żona zarobiła, opodatkowała. A kiedy pan dostał i czy to było zgłoszone do urzędu skarbowego? Pamiętajmy, że po pierwsze to powinno być przelewem, po drugie, w ciągu sześciu miesięcy powinniśmy złożyć SDZ-2 i w tym momencie nie ma problemu: jest to traktowane jako darowizna i podatku nie będzie. Natomiast tego trzeba po prostu pilnować. To jest element tej higieny majątkowej czy finansowej, która powinna nam towarzyszyć przez cały czas.

KN: Właśnie, wątpliwości jest wiele. Widać to też w internecie, a podczas przygotowania do tej rozmowy trafiłem jeszcze na przykład na taką wątpliwość i to zacytuję: prawnik wspólnika powiedział, że przed założeniem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością potrzebna mi rozdzielność majątkowa. Czy to prawda i co mi to daje? I jakby pan na to odpowiedział.

ŁM: Prawdopodobnie prawnik klienta miał na myśli taką sytuację, żeby mieć pewność, że udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością należą, tylko i wyłącznie do tego wspólnika. Bo gdyby było tak, że ktoś przystępuje, czy powołuje spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością będąc w małżeństwie, wtedy, kiedy jest wspólność majątkowa małżeńska, to co do zasady te udziały w spółce, pomimo tego, że, tylko jeden z małżonków jest wspólnikiem, widnieje w KRSie, podpisywał akt notarialny czy rejestrował się w S24, to udziały są objęte majątkiem wspólnym. I teraz o tym przesądza oczywiście też no źródło pochodzenia wkładu. Natomiast jeżeli w s24 najprostszą spółkę sobie zakładam, w tym systemie elektronicznym. Wkład jest pięć tysięcy złotych. Każdy ze wspólników płaca, powiedzmy, dwa i pół tysiąca złotych. A wspólnik jest we wspólności majątkowej małżeńskiej. No, to siłą faktów te pieniądze wpłaca z tych pieniędzy wspólnych chyba, że wykaże, że to jest z jego majątku osobistego. To jest osobna kwestia. I teraz, gdyby później doszło do rozwodu. W małżeństwie jednego czy drugiego wspólnika. To mogłoby się okazać, że te udziały nie należą do tego wspólnika w całości, tylko w połowie, przy czym rozpatrujemy każdy udział oddzielnie. Czyli jeżeli ktoś ma pięćdziesiąt udziałów, to nie że ma dwadzieścia pięć on, a dwadzieścia pięć żona, tylko mają po pół każdego udziału. Pod warunkiem że zawiadomią spółkę, że do takiej zmiany właścicielskiej doszło, później muszą głosować, poprzez wspólnego przedstawiciela. I teraz proszę sobie wyobrazić zgromadzenie wspólników na którym są dwoje byłych małżonków uprawnieni z połowy udziałów, czyli ten drugi wspólnik, który też ma połowę. Bez nich nic nie zrobi, a oni się muszą dogadać. Muszą się porozumieć co do głosowania nad kredytem obrotowym, który trzeba… albo nad wysokością wynagrodzenia członka zarządu, albo nad tym, czy wypłacimy dywidendę. Oni muszą to robić przez wspólnego przedstawiciela. Najczęściej no, to jest zadanie z kategorii mission impossible.

KN: Ale jest tak, że faktycznie ta kobieta wtedy staje się pełnoprawnym wspólnikiem tej spółki czy może się ograniczyć to ewentualnie do współwłasności jakiegoś mienia tej spółki?

ŁM: Mienie należy do spółki. Spółka z o. o. jest osobą prawną, prawda, więc tutaj mówimy o uprawnieniu współwłasności na udziałach i właśnie chodzi o to, że dopóty, dopóki oni nie podzielą sobie majątku, tego majątku wspólnego po rozwodzie, a przy tym podziale musieliby też zwracać uwagę na to, co wynika z umowy spółki. Jakie są ograniczenia, na przykład zbywania udziałów: czy jest pierwszeństwo nabycia udziałów? Tu już wchodzimy powoli w szczegóły. Natomiast: no, umówmy się, te spółki z S24 w ogóle o tym nie mówią więc trzeba wtedy popatrzeć w kodeks. Działają przepisy powszechnie obowiązujące. I teraz: mówimy o tym, że prędzej czy później dla dobra ich wzajemnego, tak jako już byłych małżonków, jak i przede wszystkim dla dobra firmy, czyli tak naprawdę też dla dobra tego drugiego wspólnika czy ilu ich tam jest więcej powinni te sprawy uregulować. I może się okazać, że z uwagi na spór co do wyceny, z uwagi na wartość firmy, z uwagi na to, że na przykład przez wiele lat wszystkie pieniądze były inwestowane w firmie i poza firmą nie mamy jakiegoś majątku, no, trudno będzie ten majątek podzielić bez spłat, bez konieczności zaciągania kredytów. Bez konieczności no, na przykład odsprzedaży udziałów. W związku z tym, tym bardziej na początku, kiedy zaczynamy się dogadywać co do biznesu. Jeżeli biznes wypali, to za jakiś czas oczywiście on nabierze wartości i wtedy te wszystkie kwestie właścicielskie mogą nabrać już takiego wymiaru. Tam mamy jeden i później ilość zer po przecinku. I teraz kwestia jest taka, żeby właśnie zachować higienę, bo może się okazać że ja, przystępując do spółki z o.o., zadbam o to, żeby udziały były, tylko i wyłącznie moje, a nie moje i mojej małżonki. W moim interesie jest, żeby wspólnicy tak samo o to zadbali, no, bo ja z nimi tą spółkę zawieram, a nie z ich drugimi połówkami. Ale nie wymagana jest do tego rozdzielność majątkowa, czyli możemy to zrobić też nie angażując tych małżonków. w cały proces, niekoniecznie uzyskując ich zgodę na to i w tym momencie, no, że tak powiem mieć kontrolę nad sytuacją. Od razu dodam na marginesie: jest w kodeksie spółek handlowych, taki artykuł 183 z indeksem jeden, no, do końca nie działa. Czyli jeżeli nie zadbamy o to na poziomie majątku małżeńskiego, to samo wpisanie tego w umowę spółki może się później okazać problematyczne. Ale to już wchodzę w szczegóły. Czyli tak: nawet taki zapis jest niewystarczający. Wtedy ten problem polega na tym, że często klienci, którzy zakładają tak czy funkcjonują w biznesie, rozmawiają z prawnikiem, który jest sfokusowany na na kwestii biznesowej. Taki prawnik w pierwszej kolejności sięgnie na półce po komentarz do kodeksu spółek handlowych, ale niekoniecznie sięgnie po kodeks, po komentarz do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a tam mogą zupełnie inne rzeczy być napisane na temat tych samych spraw. Ja pamiętam taką sytuację. Kiedyś kolega mnie odwiedził. Fantastyczny prawnik od spraw egzekucji, o których ja kompletnie nie mam żadnego pojęcia. No, i tak siedzimy, rozmawiamy, już w pewnym momencie patrzy, ja mam taką biblioteczkę u siebie w gabinecie i mówi: Słuchaj, a po co ci już 8 kodeksów spółek handlowych- komentarzy. Tak patrzę… „a ty myślisz, że w każdym piszą to samo?”. Problem polega na tym, że wiele rzeczy jest takich nie do końca określonych, bądź też problematycznych, szczególnie dotyczących styku prawa handlowego, prawa rodzinnego czy prawa spadkowego, gdzie tak naprawdę nie do końca wiemy, jaka jest sytuacja prawna klienta. I jeżeli na początku nie zadbamy o to, żeby to było klarowne, to później zwaśnione strony mogą mieć bardzo dużo argumentów, żeby długo i żmudnie 1., 2. Instancję aż do Sądu Najwyższego w sądzie się potykać.

KN:  Czyli to też wszystko pokazuje nam, że przy wyborze, przy rozpoczynaniu biznesu, przy wyborze formy działalności nie patrzymy, tylko pod kątem kwestii finansowych, kwestii wszystkich innych takich organizacyjnych, administracyjnych, ale też właśnie tych prawnych skutków. Musimy być na to przygotowani i od tej strony też na to patrzeć.

ŁM: Tak. To znaczy no, przy wyborze spółki zwracamy uwagę najczęściej: po pierwsze na podatki. To jest jasne, czyli to się nam burzliwie dosyć zmienia przez ostatnie lata. To jest jakby osobna kwestia. Natomiast zwracamy uwagę też na takie rzeczy jak odpowiedzialność majątkiem osobistym, czyli bezpieczeństwo tego majątku osobistego od zobowiązań firmy. Niestety spółka z o. o. nie jest tak taka bezpieczna, jak się wielu osobom wydaje, bo jako wspólnicy owszem nie odpowiadamy, ale jako członkowie zarządu bardzo często także za za kwestie podatkowe. Na to prawnicy, którzy zajmują się biznesem, jak najbardziej zwrócą uwagę. Poza tym, to jest kwestia no w samej organizacji braku bądź bądź posiadania pełnej księgowości, możliwości podziału funkcji, oddzielenia funkcji właścicielskich od nadzorczych i i zarządczych To są jeszcze osobne rzeczy. Natomiast często się okazuje, że prawnik, który zajmuje się spółką i prowadzi sprawy spółki, nie do końca zwraca uwagę na to, jak to się kształtowało na etapie zakładania i później, na przykład, podnoszenia kapitału zakładowego w spółce z perspektywy własności w małżeństwie. Wielokrotnie zdarza mi się czy to przy niedużych firmach, gdzie wartość jest, nie wiem.. Kilkaset, tysiąc czy milion złotych, tak jak i przy wielo SET milionowych majątkach. Gdzie mamy firmę, która jest warta 800 milionów złotych. Tak mam jeden z tematów w tej chwili na stole przy przy takiej firmie i teraz siadamy z właścicielem. Okazuje się, że oni mieli spółkę cywilną ileś tam lat. Później mieli spółkę jawną, później się przekształcili w spółkę z o o, później podnosili trzykrotnie kapitał w spółce z o o. W międzyczasie były różne sytuacje prywatne dotyczące właścicieli, gdzie doszło do rozwodu, podziału majątku, do zawarcia umowy majątkowej małżeńskiej skutkującej rozdzielnością, czyli taka potoczna intercyza i przywrócenia wspólności majątkowej małżeńskiej. To się akurat zdarza rzadziej i trzeba było przeanalizować historię wnoszenia wkładów do tych, do tych spółek. Tych przekształceń i tych podniesienie kapitału, żeby ocenić po pierwsze do kogo tak naprawdę należą udziały obecnie, czyli co by było, bo proszę zwrócić uwagę: jeżeli udziały są objęte majątkiem wspólnym, mamy spółkę z o. o. Gdzie, część, chociażby część udziałów jest objęte majątkiem wspólnym, to my, nie dość że ponosimy ryzyko rozwodu i podziału majątku małżeńskiego, to jeszcze ponosimy ryzyko śmierci jednego z tych współwłaścicieli w tym śmierci tego małżonka, którego w KRS się nie ma i który nie przystąpił do spółki. Ale gdyby on zmarł, to pół każdego udziału wejdzie do spadku i jego spadkobiercy… To jest często zupełnie nie zidentyfikowane ryzyko w biznesie i musimy na to zwrócić uwagę, prześledzić to. Drugi obszar dotyczy tego, że udziały mogą, nie muszą być w majątku wspólnym, ale ten małżonek może mieć roszczenie o rozliczenie nakładów na powstanie tego udziału i to jest często bardzo duże roszczenie finansowe, które powoduje że cóż no. Ono dotyczy no prywatnej relacji między małżonkami. Ale może też rykoszetem objąć spółkę.

KN: Mówimy do tej pory o spółkach. A co z jednoosobową działalnością gospodarczą? Powiedzmy: pani X, zakłada JDG. Kiedy jest w związku małżeńskim, następuje rozwód. Po kilku latach od rozwodu ta firma w końcu nabiera wiatru w żagle. Pojawia się nagle mąż no, i twierdzi, że odbierze tę firmę, no, bo podzielności majątkowej nie było. Czy to jest w ogóle możliwe?

ŁM: Wie pan co tutaj znowu pojawia się kwestia tego, że prawo nie zawsze jest logiczne z perspektywy nas, jako użytkowników tego prawa. Jest kilka już w tej chwili orzeczeń Sądu Najwyższego, które mówią w ten sposób: Powiedzmy, że tak jak w przykładzie, małżonkowie się pobrali. Pani w trakcie trwania wspólności majątkowej założyła firmę. Następnie doszło do rozwodu, ale nie podzielili majątku wspólnego. i w tych orzeczeniach Sąd Najwyższy traktuje firmę, przedsiębiorstwo prowadzone przez tą panią, jako zbiór rzeczy o składzie zmiennym, i powołuje się na to, że wszystkie składniki majątkowe, w tym środki trwałe, środki obrotowe nabyte do tej firmy po rozwodzie zostały nabyte do współwłasności już nie wspólnej małżeńskiej, ale do współwłasności łącznej w częściach ułamkowych po 1/2, która powstała po ustaniu wspólności małżeńskiej. I teraz w efekcie, temu mężowi po pierwsze należałaby się połowa wartości firmy, ale nie tyle połowa samego majątku, co połowa wartości firmy rozumianej jako przedsiębiorstwo z wartościami niematerialnymi i prawnymi, czyli jakieś prawo do znaku towarowego, przyszłych zysków. I tak dalej, i tak dalej. To się może okazać, że, w zależności od metody, którą przyjmie biegły przy wycenie, a biegłego wskazuje sąd, a nie my, więc nie mamy wpływu na to, co będzie efektem tej wyceny, że z firmy, która księgowo jest warta, nie wiem, 5 milionów złotych, będzie 7 albo 13, w zależności od metody wyceny jako wartość firmy. I to jest jakby jeden, to jest jakby jeden z elementów roszczenia tego męża. Czyli, on ma prawo do zwrotu połowy wartości firmy, i to się wycenia zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego na moment orzeczenia, już tego końcowego o podziale majątku. Natomiast z tej współwłasności w częściach ułamkowych wynika także to, że ten były już małżonek ma prawo do połowy zysku, który pani jako przedsiębiorca wykazała w corocznych pitach. I teraz, jeżeli minęło na przykład dziesięć lat. To z poprzednich dziesięciu lat corocznego pitu połowa powinna być przelana na konto tego, tego pana. Sąd nie pyta wtedy czy w takim wyroku czy te pieniądze z firmy były wypłacone i czy ten zysk w ogóle był takim zyskiem, który został pobrany czy też po prostu wynikał z rozliczenia rocznego. Miałem okazję rozmawiać podczas jednego ze szkoleń z pewnym sędzią na ten temat. Zadałem sędziemu pytanie, czy on wie jak działa amortyzacja? No, nie do końca wiedział. Coś, coś wiedział, ale no, bo to jest sędzia cywilny a nie gospodarczy akurat, który o tym rozstrzyga. I teraz może się okazać, że ja mam nieruchomość w tej firmie kupioną za – nie wiem – cztery miliony złotych. Amortyzuje to przez tak długo jak się da, pieniędzy nie mam. A roszczenie byłego małżonka funkcjonuje. Znowu, jeżeli nie będzie, Higieny majątkowej, jeżeli my nie zadbamy o to, żeby podejmując pewne decyzje na początku wiedzieć, jak to działa, a następnie konsekwentnie dbać o to, żeby w sytuacji rozwodu, wtedy, kiedy cały świat nam się zmienia, tak bo prywatnie, tak czy biznesowo, tutaj musimy sobie rzeczywistość poukładać od nowa, żeby zadbać, żeby zaraz po tym rozmowy, rozwodzie dokonać tej rozdzielności majątkowej, nawet jeżeli to jest wtedy trudne i kosztowne, to lepiej, to zrobić teraz a nie pracować przez kolejne dziesięć lat, budując wzrost wartości firmy byłemu małżonkowi.

KN: Bardzo dziękuję za podzielenie się tą wiedzą i tymi wszystkimi wskazówkami w tych trudnych tematach. Dziękujemy za obecność również w studiu, a tobie słuchaczu dziękuję za wysłuchanie tej rozmowy do końca. Jeśli interesuje cię wiedza taka jak ta praktyczna, pozwalająca rozwiązywać codzienne problemy polskich przedsiębiorców, to oczywiście zachęcam cię do sprawdzenia innych rozmów na kanale Przyspiesz Biznes. Bądźmy w kontakcie. Do zobaczenia i do usłyszenia.

ŁM: Dziękuję.