fbpx

Czy moja branża jest odporna na kryzys?

 

 

 

 

 

 

 

 

Gościem tego odcinka jest pan doktor Jarosław Wąsowicz – ekspert w zakresie rynku pracy i polityki pieniężnej.

Wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Czy moja branża jest odporna na kryzys? | Odc. 1

Jak zachowują się poszczególne branże w warunkach kryzysu gospodarczego? Komu sprzyja słaba, a komu mocna złotówka? Gdzie szukać informacji, które pomogą naszej firmie przetrwać trudny czas kryzysu? Z dr Jarosławem Wąsowiczem rozmawiamy o działaniu w warunkach kryzysu gospodarczego.

W tym odcinku dowiesz się:

  • Które branże są mniej, a które bardziej odporne na kryzysy
  • Kto może liczyć na zyski w czasie kryzysu gospodarczego
  • Z jakich danych korzystać, aby dobrze odnaleźć się w trwającej sytuacji makroekonomicznej

Kamil Nowak: Stabilizacja i bezpieczeństwo są na wagę złota. Pewnie w ostatnich miesiącach przekonałeś się o tym również i ty. Być może przez głowę przeszła ci myśl: czy w obecnej sytuacji ktokolwiek w ogóle jest bezpieczny. Jakie branże są najbardziej podatne na kryzysy? Komu sprzyja mocna, a komu słaba złotówka? Jak identyfikować zagrożenia i się na nie przygotować? Właśnie o tym będziemy rozmawiali.

Dzisiaj swoim eksperckim spojrzeniem podzieli się ze mną i z Tobą, słuchaczu, Pan dr Jarosław Wąsowicz – ekspert w dziedzinie rynku pracy i znawca polityki pieniężnej, zawodowo związany z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach. Dzień dobry, panie doktorze.

Dr Jarosław Wąsowicz: Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry słuchacze.

KN: Czy w ogóle da się scharakteryzować kogo najbardziej dotyka inflacja i na odwrót: Czy są takie branże, które radzą sobie znacznie lepiej z tą inflacją niż inne?

JW: No, tutaj możemy przede wszystkim spojrzeć zarówno na gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa. W odniesieniu do gospodarstw domowych trzeba powiedzieć, że dotyka głównie inflacja w sposób względny, czyli procentowo, gospodarstwa najgorzej sytuowane, o najniższym poziomie dochodów, ponieważ struktura ich wydatków jest taka, że stosunkowo sporo wydają na żywność, rachunki bieżące, opłaty stałe z tytułu utrzymania mieszkania i tak dalej, co stanowi łącznie ponad 40% wydatków. W związku z tym, jeśli udział tych wydatków jest spory w ogólnych wydatkach gospodarstwa domowego, no to inflacja tutaj dość mocno finansowo uderza po kieszeni. W sposób względny, jeśli byśmy zmierzyli, to oddziaływanie inflacji negatywne na gospodarstwa lepiej sytuowane, no to oczywiście procentowo pożera to mniej więcej na podobnym odsetku, podobnym poziomie, natomiast. pozostaje większy dochód rozporządzalny. W związku z tym można powiedzieć, że porównawczo oddziaływanie negatywne tej inflacji jest nieco mniejsze.

KN: A jak to jest z firmami?

JW: W przypadku przedsiębiorstw wytwórczych, które produkują dobra i usługi, w zasadzie, problem polega na tym, że najbardziej dotknięte są te, które są na pierwszej linii frontu, czyli skrócony jest czas oddziaływania pomiędzy czynnikami, które inflację wywołują, a przełożeniem tego na ceny produktów i usług oferowanych przez te firmy. Czyli firmy, które w sposób bezpośredni mogą przełożyć na konsumenta, przerzucić koszty wzrostu czynników wytwórczych, no to, po prostu, to robią najszybciej. Ceny rosły w usługach w ostatnich kwartałach. Natomiast w sektorze przetwórstwa przemysłowego ta dynamika wzrostu cen produktów oferowanych przez te sektory również doszusowała do sektora usług. W zasadzie słyszy się takie głosy od firm świadczących usługi, na przykład budowlane, że ich inflacja – w cudzysłowie – nie dotyczy, bo oni, one te firmy czy właściciele tych firm, najprędzej i aktywnie, szybko przekładają to na wzrost cen usług oferowanych nabywcom na rynku.

KN: Ale to jest właśnie takie poczucie, złudne przekonanie. Że nas inflacja nie dotyczy..

JW: W krótkim okresie ten mechanizm, który przedstawiłem działa. Natomiast w średnim i długim okresie może przestać działać, ponieważ istnieje pewnie próg taki przyswajalności wyższych cen przez klientów, również z punktu widzenia ich siły nabywczej, że po prostu ten mechanizm się skończy i spadnie popyt. Ludzie są w stanie zaakceptować wzrost cen do pewnego, subiektywnie odczuwalnego i definiowanego poziomu ich przyrostu.

KN: No, więc mówienie tutaj, że kogoś tam inflacja nie dotyczy, to jest troszkę dobra mina do złej gry. A czy faktycznie nie ma takiej branży która jest odporna na inflację?

JW: W zasadzie można powiedzieć, że zróżnicowany jest sposób, w jaki dotyka inflacja te branże. Natomiast funkcjonujemy wszyscy w otwartej gospodarce, mniej więcej już od połowy lat 90. Otwartej na przepływy kapitałowe, między innymi, i trudno sobie wyobrazić, że są przedsiębiorstwa, które są, że tak powiem, teflonowe, czyli totalnie odporne na oddziaływanie inflacji w średnim i długim okresie. W krótkim być może tak, czyli czas, w jakim inflacja zaczyna dotykać te firmy w odniesieniu do różnych sektorów sekcji jest zróżnicowany. Natomiast prędzej czy później i tak wszystkich dopadną skutki negatywne.

KN: A gdyby ktoś chciał wejść.. Najczęściej oczywiście wchodzi się z jakimś pomysłem, ale: chce wejść w biznes, ale szukam najbezpieczniejszej branży. To jest to branża? Jaka na kryzysy?

JW: Pół żartem pół serio? Z punktu widzenia zawodów: ksiądz, lekarz i komornik. Natomiast to jest pół żartem, pół serio.  Z punktu widzenia  szoku, o którym mówimy, warunków szokowych, czy to popytowych, mających swoje źródło w popycie czy w podaży, w zależności od struktury tego szoku, jego i jego charakteru i tak dalej, wielu innych jeszcze czynników. No, jeśli odniesiemy, to na przykład do warunków covidowych, no to tutaj sektor teleinformatyczny: odporny bardzo. Sektor e-commerce: odporny i prorozwojowy sektor. Niektóre sekcje w sektorze transportowym, ale nie wszystkie! Oczywiście niektóre bardzo asymetrycznie dotknięte, tak sektor lotniczy, pasażerski czy cargo, chociaż cargo w mniejszym stopniu, ale na przykład przesyłki kurierskie z gigantyczną dynamiką wzrostową. Więc wewnętrznie, nawet w sektorach jest to potężnie zróżnicowane. Sektor medyczny – również prorozwojowa ścieżka dość dynamiczna. Inflacja tutaj też stosunkowo słabo oddziaływała ze względu na prosty mechanizm przekładania na pacjentów, w przypadku służby zdrowia prywatnej wzrostu kosztów czynników utrzymania gabinetów, opłat stałych, kosztów utrzymania w ogóle tych jednostek, które usługi medyczne świadczyły i świadczą nadal.

KN: Słyszymy w mediach o wahaniach kursów walut: dolar się wzmacnia, złoty w górę, złoty w dół. Tych informacji jest multum, ale najważniejsze jest to, co my z tego zrozumiemy i co to oznacza. To komu sprzyja mocna złotówka, a komu słaba?

JW: W tej chwili ten kurs złotego jest niedoszacowany w odniesieniu do tendencji długookresowych. Tylko takie tendencje pewnego pasma wahań kursu walutowego są brane pod uwagę w poważnych decyzjach, na przykład w kontekście przystąpienia Polski do strefy euro. I ten kurs długookresowy, takie widełki można było, powiedzmy, wskazać w przedziale od 4,15 do 4,30-4,35. Czyli w tej chwili mamy złotego, który jest poniżej tej wartości. Trzeba więcej jednostek złotego zapłacić za każde euro, dolara, franka i tak dalej. Więc z punktu widzenia importerów ma to natychmiastowy efekt przelicznikowy negatywny, ponieważ więcej jednostek polskiego złotego płacą za każdą jednostkę waluty obcej, w której to cena nabywanych towarów i usług za granicą jest podawana. Przekłada się to bezpośrednio na czynnik inflacjogenne u nas w kraju, ponieważ ci producenci zagraniczni sprzedają naszym importerom krajowym te produkty, No, przerzucają tutaj część inflacji do naszego kraju i klient i tak musi za to zapłacić. Importer nie zrezygnuje ze swojej marży, tylko dlatego, żeby zelżyć czy nie bić tak po kieszeni klienta. Natomiast w okresie dość relatywnie sporego spadku wartości złotego, co już zdefiniowałem, w odniesieniu do tego benchmarku przedziałowego, który tutaj określiliśmy, to, cieszyli się, czyli odnosili określone efekty finansowe eksporterzy. Za każdą jednostkę waluty obcej otrzymanej przy transakcjach sprzedaży otrzymywali większą liczbę jednostek polskiego złotego. To stanowiło pewną ich nadwyżkę finansową, element kreujący wartość nadwyżki finansowej. Można byłoby to odnieść jeszcze z punktu widzenia giełdy, na przykład i ruchów na giełdach inwestycji giełdowych. Wtedy, kiedy złoty jest słaby, mówimy tu naszej walucie narodowej póki co, no to najczęściej temu towarzyszą niskie stopy procentowe, a zwłaszcza ich dysparytet, czyli różnica pomiędzy naszym poziomem stopy procentowej, a poziomem stopy procentowej naszych głównych partnerów handlowych. Jeżeli jest in minus, to wówczas złoty ulega deprecjacji. Wówczas to, w warunkach właśnie i relatywnie słabego złotego i niskiej stopy procentowej, oszczędności są wypychane w kierunku, między innymi, inwestycji giełdowych. Więc można powiedzieć, że kiedy złoty jest słaby, mogą się pojawić takie ruchy inwestycji giełdowych. No, takie są zależności, Ogólnie rzecz biorąc, podręcznikowe, jeśli można było by tak to ująć.

KN: No właśnie, tych wskaźników i tych czynników, o których pan doktor wspomniał, jest dużo, czyli tych sygnałów z rynku, z krajowego, zagranicznego jest naprawdę sporo. Ale teraz co zrobić, aby zidentyfikować te potencjalne kryzysy, bo już wiemy, że nie ma nikogo, kto jest zupełnie „Akryzysowy”. Żadna branża nie jest w 100 procentach bezpieczna. No to, jak znaleźć swoje słabe strony, opracować strategię działania tak, żeby być już zabezpieczonym na taką sytuację kryzysową? Gdzie szukać wiedzy? I właśnie jakie te sygnały traktować bardzo poważnie, priorytetowo. Z rynku na przykład?

JW: A, jako osoba prowadząca zajęcia ze statystyki, odwołałbym się w pierwszym aspekcie, w pierwszym rzucie, do kwestii ilościowych, czyli wskaźników, które są szacowane i publikowane przez rozmaite ośrodki analityczne. Mamy wskaźniki wyprzedzające koniunktury, mamy wskaźniki wyprzedzające inflacji, mamy wskaźniki w postaci barometru ofert pracy, mamy wskaźniki dobrobytu, mamy wskaźniki nastrojów konsumenckich, nastrojów inwestycyjnych, nastrojów w populacji menedżerów badanych ankietowo. Mamy w końcu wskaźniki równoległe, bo te które wymieniłem wcześniej, te wyprzedzające, noszą znamiona prognoz, więc one są obarczone określonym błędem. Natomiast równoległe są raczej skonstruowane w tym celu, żeby zobrazować bieżące zmiany dynamiki podstawowych agregatów, czyli na przykład przyrostu PKB. Tempo wzrostu gospodarczego mierzone tempem wzrostu PKB, jeżeli mówimy o tempie realnym, jest takim podstawowym indykatorem aktywności gospodarczej, chociaż jedno od 2 zależy, natomiast może budować pewne nastroje – pozytywne lub negatywne. Jeśli prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego są raczej optymistyczne, no, to wówczas prawdopodobnie zakres i skala i częstotliwość podejmowania nowych działalności gospodarczej, rejestrowania firm może być dość spora.

 

W przypadku innych źródeł, z których możemy czerpać wiedzę co do przyszłych – ale, jednak w krótkim okresie – bo to trzeba zdefiniować: W jakim okresie możemy szukać w prognozach przyszłych zmian, tego co nas interesuje? No, to to jest od kilku do kilkunastu miesięcy na dłuższe horyzonty racze się nie prognozuje, ale jeżeli się prognozuje, to te prognozy są obarczone relatywnie większym błędem. Mamy tutaj, również w zakresie źródeł dostępu do wiedzy pod kątem formułowania naszych strategii biznesowych na nieodległą przeszłość, na przykład badania ankietowe prowadzone przez NBP w odniesieniu do oczekiwań inflacyjnych. Są badane gospodarstwa domowe. oraz przedsiębiorstwa: jak wyobrażają sobie przyrost cen w następnych kwartałach. No, i takie dane są publikowane.

KN: To pokazuje ten sentyment i te jakby przeczucia, odczucia  na rynku, które panują?

JW: Tak. To z punktu widzenia firm jest dość istotne ze względu na to, że mogą dowiedzieć się, jak ich pracownicy postrzegają czy jakich oczekują stawek płac w nieodległej przyszłości, na przykład w perspektywie co najmniej kilku kwartałów. Jeżeli oczekiwania inflacyjne są rosnące, to można oczekiwać rosnącej presji płacowej, z czym obecnie mamy do czynienia. Ale to jest możliwe do zmaterializowania się w warunkach relatywnie niskiej stopy bezrobocia, z którą obecnie mamy do czynienia. To jest niewiele ponad 5-5,2%, więc są to historycznie niskie poziomy. Zanikło w Polsce bezrobocie strukturalne, to znaczy zminimalizowało się ono nie jest tak, że w ogóle nie istnieje. Istnieje oczywiście, natomiast w porównaniu z okresami przeszłymi, na przykład w porównaniu ze stanem sprzed kilkunastu lat istotnie się zmniejszyło, o czym również informują nas właśnie te wskaźniki wyprzedzające. Więc jeśli firmy poszukują możliwości, a nie mają zespołów analitycznych wyspecjalizowanych, które by przedstawiły pewien scenariusz rozwoju sytuacji gospodarczej, to mogą korzystać zarówno z tego, co jest dostępne w postaci publikowanych materiałów i wyników analiz przez jednostki publiczne i te komercyjne można zamawiać określone raporty, w postaci prognoz w wyspecjalizowanych jednostkach analitycznych. Nie będę tutaj oczywiście kryptoreklamy uprawiał, natomiast w Internecie łatwo tego typu  oferty, w odniesieniu do tych miar, które przedstawiłem, znaleźć.

KN: A jeszcze jesteśmy winni naszym słuchaczom przypomnienia, a dla niektórych może wyjaśnienia: Bezrobocie strukturalne: to jakie?

JW: Ta część bezrobocia, stopy ogólnej, które wynika z niedopasowania kwalifikacyjno-zawodowego do istniejącej struktury popytu. Czyli są określone wakaty pracodawcy poszukują pracowników, ale o określonym profilu- umiejętności, kompetencji  natomiast nie znajdują ich, choć równolegle, w tym czasie są osoby, które pracy poszukują, ale, jednak nie ma tego dopasowania. Czyli, mówiąc krótko, nie mogą znaleźć odpowiedniego pracownika i ta część ogólnej stopy bezrobocia z takich faktów właśnie wynika. Wtedy określamy tę część stopy mianem bezrobocia strukturalnego.

KN: Mam pytanie jeszcze o współpracę z podmiotami, które są bardziej narażone na kryzys. Załóżmy, że jesteśmy biurem rachunkowym i współpracujemy z branżą, która no jeszcze chwilę temu była taką branżą dosyć zagrożoną, wysokiego ryzyka, czyli branża hotelarska. Wiele było obostrzeń, wiele zaleceń czy ograniczeń w działaniu tej branży i jak współpracować z takim podmiotem, który jest wyższego ryzyka? Zabezpieczyć się, wykupić ubezpieczenie, w ogóle nie podejmować współpracy?

JW: To znaczy, rozważamy sytuację i scenariusz z punktu widzenia tego biura rachunkowego czy też pewnej kwestii usług doradczych, które to biuro ma świadczyć temu przedsiębiorstwu, z którym umowę o świadczenie tego typu usług księgowych będzie chciało zawrzeć.

KN: Tak dla przykładu…

JW: Z punktu widzenia firmy, która prowadzi usługi księgowe, rachunkowe, doradztwa finansowego, doradztwa podatkowego i tak dalej, bo najczęściej są to pewne kompetencje łączone w zasadzie… Nie formułowałbym tutaj jakichś generalnych zaleceń. No, kwestia ostrożności, to jest wskazana ogólnie, natomiast są też dostępne bazy danych – oczywiście wniesieniu określonej opłaty czy to abonamentowej czy w zakresie jednorazowego dostępu – choćby Biuro Informacji Kredytowej czy bazy danych BIG InfoMonitor, w których możemy zaczerpnąć informacji zarówno o gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach, czyli kontrahentach potencjalnych, z którymi będziemy mieli do czynienia, zbadać historię kredytową, zbadać pewną częstotliwość wniosków składanych w instytucjach pożyczkowych, kredyty, tylko kredyt dla kredytodawców, w których te firmy składały takie wnioski. I w zasadzie można powiedzieć, że, sektorowo rzecz ujmując, firmy się znają wzajemnie i może się zdarzyć, że fama poniesie informacje pewne, więc prywatnie też tego typu jednostki świadczące usługi mogą taką wiedzę powziąć. Natomiast, tak, to trzebaby zbudować pewną sytuację niepewności w zasadzie i formułować negatywne oczekiwania wobec wszystkich, którzy z nami chcą współpracę podjąć. Tylko wtedy rodzi to sporą dawkę niepewności. No, to jest już w zasadzie pierwszy, może i 2 krok do załamania się koniunktury na danym rynku. To jest część sektora finansowego, usług finansowych, więc tutaj zaufanie jest dość istotną kwestią z punktu widzenia relacji biznesowych.

KN: Jesteśmy w takim okresie: wojny za wschodnią granicą, inflacja, drożyzna, ale jednak, nawet w tych najtrudniejszych chwilach, czasach są zwycięzcy, ktoś wygrywa. To gdybyśmy mogli zrobić takie przewidywanie, czy po prostu pan doktor mógłby scharakteryzować, przeanalizować krótko. Kto może liczyć na dobre wyniki w tak trudnych czasach? Jakie branże, jakie sektory?

JW: Przede wszystkim – nie jest to chyba odkrywcza, odkrywcza konstatacja – Sektor zbrojeniowy, sektory kooperujące, wytwarzające stal, części, komponenty, materiały, surowce, Potrzebne również systemy teleinformatyczne, sterowania optycznego, systemy komputerowe, oprogramowanie, dostawcy oprogramowania, czyli wszystkie sekcje, sektory kooperujące z sektorem zbrojeniowym.

W kontekście usług finansowych, na pewno usługi doradcze. Mamy w tle oprócz działań wojennych za naszą wschodnią granicą również wewnętrznie rozpatrywaną sytuację sporych zmian legislacyjnych w zakresie systemu podatkowego. Więc wiemy, że perspektywy rozwoju popytu na tego tego typu usługi są. To jest kolejny sektor, ale, raczej rozpatrywałbym to w krótkim lub średnim okresie. Co do długiego okresu nawet nie podejmuję się prognozować, bo tutaj mogą te trendy zaburzyć. Dość mocno w tym sektorze działanie takie zwanych organizacji fintek czyli też opartych na pewnej dywersyfikacji swoich usług dotychczasowych, do którego to trendu dość mocno podpinają się między innymi banki, , które dość szerokie spektrum usług finansowych zaczynają świadczyć, których dotychczas nie świadczyły. Więc tutaj to jest kolejny sektor Wilno- Mamy dość spore problemy z tym prognozowaniem. W tym momencie czekaliśmy na odbudowę po covidową, a tutaj mamy kolejny szok o charakterze geopolitycznym, ekonomicznym, społecznym, być może i żywnościowym. Natomiast sektory żywnościowe tutaj właśnie na skutek tego kryzysu, który mamy, będą notowały. Spore nadwyżki finansowe ze względu na popyt, który rosnący popyt, który będzie się pojawiał na rynkach, przy założeniu, że nie nastąpi szokowe ograniczenie podażowe. Bo jeśli takowe nastąpi, no, to również fundamenty działalności takich przedsiębiorstw zostaną mocno odkopane. Więc w zasadzie warunki mamy mocno niepewne i tutaj byłoby z mojej strony no podejściem, że tak powiem, niezbyt poważnym, gdybym starał się tutaj autorytatywnie, jednak stwierdzić. W jakim kierunku- do ściśle- będziemy podążali. Łatwiej chyba byłoby wykazać: coi nie będzie działało i to będzie działało na zasadzie ograniczania aktywności ekonomicznej.

KN: A w skrócie, to co to będą za branże, które mogą dostać po uszach?

JW: No, jeśli nałożymy te wszystkie czynniki, dodałbym tutaj do tych, które wymieniłem jeszcze kwestie regulacyjno-prawne w ramach Unii Europejskiej. No, to mamy mocną niepewność, raczej spore prawdopodobieństwo ograniczania działalności gospodarczej w zakresie produkcji samochodów, środków transportu, być może paliw. Mamy spore oczekiwania w odniesieniu do restrukturyzacji, zmiany struktury wytwarzania energii elektrycznej, więc pojawią się nowe szanse teoretycznie właśnie w odniesieniu do poprzedniej części wypowiedzi: w sektorach OZE, odnawialnych źródeł energii. To też nie jest odkrywcze. Natomiast równolegle mamy podobno dywersyfikować nasze źródła wytwarzania energii w kierunku pewnej restytucji z używania węgla. W warunkach określonych jesteśmy do tego zmuszeni, więc tutaj prawdopodobnie może nastąpić pewien wzrost popytu na pracę w sektorach górniczych, które skrupulatnie w ostatnich co najmniej 2-3 dekadach wygaszano. Więc tutaj scenariuszy jest wiele. W przypadku branży, o których mówimy, by ewentualnie ograniczono działalności gospodarczej, to widziałbym tutaj na horyzoncie sektor pasażerskiego transportu lotniczego. To też nie jest odkrywcze. Natomiast mamy doniesienia dotyczące oczekiwań płacowych pracowników. którzy zostali zwolnieni w warunkach covidowych, a których w tej chwili trudno jest pozyskać z powrotem do stanu zatrudnienia, żeby uruchomić pełne moce wytwórcze. Pojawiają się restrykcje związane z ograniczeniem i CO 2. To, jednak w krótkim okresie będzie działało negatywnie na aktywność gospodarczą, chociaż oczywiście nie negujemy celów, którym to będzie przyświecało, czyli dbałości o środowisko. Natomiast musimy się liczyć z określonymi kosztami, czyli pewne branże będą wygasały, pewne w pewnych będą perspektywy wzrostowe.

KN: Bardzo dziękuję Panie Doktorze, za podzielenie się tą wiedzą. Dziękujemy również tobie, Słuchaczu, za wysłuchanie tej rozmowy do końca. Jeśli interesuje Cię wiedza taka jak ta: praktyczna, pozwalająca rozwiązywać codzienne problemy polskich przedsiębiorców, to zachęcam Cię gorąco do sprawdzenia innych rozmów na tym kanale. Bądźmy w kontakcie, do usłyszenia i do zobaczenia. Do zobaczenia.